Ścieżka dziewięciu Apostołów

Ewangelia zeszłej niedzieli o przemienieniu Pana Jezusa na górze Tabor, to wspomnienie bardzo ważnego wydarzenia, w którym to sam Bóg Ojciec przemawia do ludzi, potwierdzając pochodzenie, misję i należną chwałę Syna Człowieczego. Ukazanie się w pełni blasku Chrystusa w towarzystwie Mojżesza i Eliasza to jednoznaczny dowód dla trójki wybranych Apostołów, że naucza ich tutaj na ziemi sam Mesjasz. To wspaniałe doświadczenie… Ale nie dla wszystkich.

Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dopełnić w Jeruzalem. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwu mężów, stojących przy Nim.
Gdy oni się z Nim rozstawali, Piotr rzekł do Jezusa: «Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, pojawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok.
A z obłoku odezwał się głos: «To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!» W chwili gdy odezwał się ten głos, okazało się, że Jezus jest sam.
A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie opowiedzieli o tym, co zobaczyli.

Łk 9, 28b-36

Bardzo zapadły mi w pamięć słowa homilii, którą wygłosił w mojej parafii ks. Rafał Grzybek, ponieważ przedstawiona w niej interpretacja dotyka ukrytych na pozór aspektów przedstawionego Słowa. W omawianej biblijnej scenie skupiamy naszą uwagę na Chrystusie, Bogu Ojcu, Mojżeszu, Eliaszu, Piotrze, Janie i Jakubie – to wąskie grono, w którym próżno nam szukać innych znanych z Pisma postaci.

Naocznym świadkiem przedstawionego we fragmencie Ewangelii cudu nie była Matka Boża, Mateusz, Tomasz, Judasz i inni, a jedynie owa trójka wybranych przez Niego uczniów. Czy zatem dokonano tutaj jakiejś selekcji na lepszych i gorszych? Czy wobec trójki wybranych Pan Bóg przewidział ważniejszą misję, dlatego uznał ich za bardziej godnych?

Intuicyjnie jesteśmy w stanie odpowiedzieć od razu, że nie jest to prawdą, ponieważ wierzymy w Bożą miłość i sprawiedliwość, a także wiemy, że nie ma dla niego bardziej i mniej ważnych ludzi. Z wyuczoną niemal pewnością potrafimy argumentować, że Stwórca pragnie zbawienia wszystkich dusz i nie ma tutaj wyjątków, które traktowane miałyby być na drodze do Nieba lepiej. Wszystko to jest oczywiście zgodną z nauką Kościoła prawdą.

Czy jednak potrafimy tą wiedzę wykorzystać w praktyce i przez pryzmat przemienienia na górze odnieść ją do własnego życia? Ks. Rafał Grzybek powiedział w swojej homilii słowa, które bardzo pobudziły mnie do myślenia i zresetowania własnego wyobrażenia misji ewangelizacyjnej. Oczekujemy bardzo często spektakularnych cudów i jawnych dowodów Bożej obecności, ale prawdziwa sztuka polega na tym, żeby umieć nie być wybranym.

Nie oznacza to oczywiście bycia odrzuconym przez Boga, ale przyjęcia postawy pokory i cierpliwości, ponieważ Ojciec nasz zawsze wie najlepiej czego i kiedy nam potrzeba. Może właśnie powinniśmy pójść ścieżką tych dziewięciu Apostołów, których Jezus nie zabrał na górę, i którzy nie widzieli na własne oczy tego wspaniałego przemienienia? Genialne słowa.

Bierzmy zatem przykład z tych, którzy nie widzieli, a uwierzyli i dzielnie nieśli naukę o zbawieniu w świat. Nie oczekujmy spektakularnych zjawisk, a raczej szukajmy Boga w tym co ciche i małe, ćwicząc się w pokorze, która jest najpotężniejszą bronią przeciw grzechowi pychy.

Ta z kolei została trafnie przez naszego wikariusza odniesiona do naszych narodowych przywar, które przejawiają się w nieustannym pielęgnowaniu obrazu narodu polskiego, jako „bardziej wybranego” przez Boga. Trzeba tutaj przyznać, że lubimy karmić się pochlebstwami o szczególnej pobożności Polaków, którzy jawią się na tle postępowej Europy jako ostatni bastion chrześcijaństwa… Ocenę pozostawiam Wam.

Sam staram się odnieść treść Ewangelii i usłyszanej po niej homilii do własnego życia, i przyznać muszę, że pobudzony zostałem do szczególnego rachunku sumienia. Czy nie uważam się za lepszego od innych? Czy nie traktuję praktyk religijnych jako próby budowania swojej wartości w społeczeństwie? Czy ten blog nie jest próbą budowania własnego ego?

Odpowiedzi na te pytania nie są proste, ale uważam, że tym bardziej warto się nad nimi zastanowić. Pycha zniekształca u nas obraz Boga i człowieka, nieustannie skupiając naszą uwagę na próżnych pragnieniach i dążeniu do spraw, które na Sądzie Ostatecznym nie będą miały najmniejszego znaczenia. Może właśnie dzisiaj powinniśmy rozbić to lustro, w które się ku samozadowoleniu wpatrujemy, a zobaczymy więcej i lepiej?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s